Senny piątek..dalszą część chyba zna każdy- (2 minuty czytania)

No dziś to generalnie lekarz przeszedł sam siebie. Dostałam nowy lek na noc, mówiłam, że kiepsko sypiam, ale nie, że nie sypiam w ogóle. Dała mi jakiś proszek, wzięłam go godzinę przed snem, czyli koło 22.30, położyłam się koło północy i słuchajcie spałam do budzika, czyli 10tej i …. trochę dłużej, do 10.30 i wstałam, bo pasowało coś zrobić i jechać na zakupy. Wstałam, chodziłam jakbym z dwie flaszki wypiła, nie mogłam utrzymać się stabilnie w pionie, o sprzątaniu w domu i zakupach zapomnij, zrobiłam sobie kawę, wypiłam najszybciej jak się da i usnęłam pod kocem na kanapie 😀 Pamiętam tylko jak Tomek powiedział, że idzie do pracy, dał mi buziaka i w sumie tyle. Na zakupach był sam i posprzątał mi w kuchni. Obudziłam się o 15.30 tym razem sama, myślę sobie.. niezły towar, człowiek łyka tabletkę o 22.30, śpi do 15.30 i odpływa na 17 godzin! Wypiłam Tigera dla wzmocnienia, na kawę nie miałam ochoty, trochę rzeczy zrobiłam w domu i na ogródku, w końcu odstawiłam na miejsce wszystko na zewnątrz:

Nawet świeża trawa trochę urosła 🙂 Ale muszę podlać kwiaty bo już usychają, a przecież padało… może balkon piętro wyżej zasłonił deszcz. Odkurzyłam w domu, ogólnie zgarnęłam, usiadłam, popatrzyłam w komputer i stwierdziłam, że spać mi się chce- znów. Była godzina nie wiem… nie pamiętam koło 18stej…. wzięłam cały zestaw śpiocha, czyli kocyk i opaskę na oczy i położyłam się spać 😀 😀 😀 Cudownie, śpię częściej niż niemowlę, tylko nie płacze w przerwach od spania- jeszcze!!! Na 20stą miałam spotkanie online więc ustawiłam sobie budzik na 19.30, ale sama obudziłam się chwilę po 19stej. Wypiłam kolejnego Tigera, żeby znów nie paść za 5 minut, nalałam sobie normalne picie, ogarnęłam burki i musiałam się połączyć na spotkanie, które potrwało godzinę… bla bla bla…. suma summarum obecnie jest 23cia, jestem po trzecim Tigerze, jeszcze chwila i idę spać- z nadzieją, że jutro nie prześpię całego dnia, bo to słuchajcie nawet nie o to chodzi, że wstaje, chodzę i czuje senność, tylko przy okazji obijam się o wszystko, jestem niestabilna, jest mi słabo i nie myślę. Jutro sobota, dzień zakupów, sprzątania i prania, ch…wi czy dam rade, zobaczymy rano… Trzymamy kciuki.

Aaaaa, słuchajcie, zamówiłam psie pamiętniki, tak – dobrze czytanie „psie pamiętniki” Nie chciałam ich rozpakowywać, bo tak ładnie wyglądają. Uporam się z jutrzejszym dniem i może wtedy znajdę czas, żeby otworzyć i zobaczyć co jest w środku, bo ile mi wiadomo, to są tam różne rzeczy do opisywania swojego pupila. Najwyżej w niedzielę jeśli uda mi się z nimi pojechać na spacer z Tomkiem i wrócimy, będę się czuła zdrowo na umyśle, to zajrzę i może zacznę wypełniać pierwszy z nich. Będzie to piękna pamiątka po nich, nie zabrzmiało to za miło, ale cóż, taka jest prawda. Tak wyglądają:

Na dzisiaj to tyle, nie mam już kompletnie nic ciekawego do powiedzenia. Pa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *